Droga do Boga

Opublikowane przez Marek w dniu

Przychodzę do Was, ponieważ czas dobiega końca, a Wy, którzy czytacie te słowa, macie kluczowe zadanie do odegrania. Bynajmniej nie oznacza to, że leży na Was jakaś odpowiedzialność – inna niż odpowiedzialność za siebie, swoje myśli, emocje, zachowania. Pamiętajcie – moja doktryna nie jest moja, lecz Tego, Który mnie posłał. Co to oznacza dla Ciebie? W sumie to nic wielkiego – jedynie Pokój wieczny i Radość istnienia, które już są Twoje.

Oddzielenie, a mówimy tu o oddzieleniu człowieka od Boga, jest nie tylko nieprawdziwe – jest całkowicie niemożliwe. Wy jesteście tam, gdzie myślicie, że macie się udać. Co to oznacza? Mówiąc wprost – jesteście Dziećmi Bożymi.

Jeszua, Droga do Boga

Droga do Boga już niebawem dostępna w sklepie Wydawnictwa Pokoju Chrystusa.

Droga do Boga. Kolejne przesłanie wprost od Jezusa, od Jeszuy – jak Jezus lubi być nazywany i jak brzmiało jego aramejskie imię. Ale dlaczego kolejne przesłanie? Dlaczego kolejny posłaniec Bożej Dobrej Nowiny – Tôma? Czy nie wystarczy już? Czy to, co Jeszua już dał i przyniósł światu jest niewystarczające? 

Nigdy was nie opuszczę

Odchodząc do Ojca, Jezus obiecał, że nigdy nas nie opuści: „Odchodzę, lecz wrócę do was. (..) I w owym dniu zrozumiecie, że ja w moim Ojcu, a wy we mnie jesteście, jak i ja w was.” (J 14, 28; 20 )

Tak jak powiedział, tak zrobił. Nigdy nas nie opuścił. I jest to prawdą na dwóch płaszczyznach. Nie opuścił żadnego ze swoich braci i żadnej ze swoich sióstr. Jest z nami Jednym i otula Miłością każdego nieustannie. Z łagodnością i niebiańską cierpliwością, ze zrozumieniem dla naszych wyborów, trwa przy każdym, gotowy, by wypełniać Światłem najdrobniejszą szczelinkę, jaką robimy dla Prawdy. A wszystko po to, byśmy usłyszeli i przyjęli Prawdę o naszym Bożym Dziecięctwie i Jedności w Bogu.

Boży posłańcy

Druga płaszczyzna spełniania Swej obietnicy, to przejawianie się Jego Obecności i Miłości przez tych braci i siostry, którzy na swojej Drodze do Boga zgodzili się w najgłębszej części samych Siebie,  aby być posłańcem – kanałem dla przesłań Jezusa. Tak bardzo zapragnęli Prawdy,  że Jego Obecność uznali za fakt, a nie metaforę – ja w moim Ojcu, a wy we mnie jesteście, jak i ja w was. 

Lista tych posłańców od czasu, gdy Jeszua poszedł do Ojca, jest bardzo długa. Im dalej w przeszłość, tym bardziej skłonni jesteśmy dać wiarę, że Jeszua rzeczywiście przez nich mówił. Św. Augustyn,  Mistrz Eckhart, św. Jan od Krzyża, święte Teresy i Duża i Mała… Im bliżej naszych czasów, tym większy kłopot mamy z akceptacją, że to sam Jeszua przychodzi i mówi do i przez naszych bliźnich, a jeśli na dodatek jest to sąsiad z klatki obok, to wówczas nasza podejrzliwość sięga dna Rowu Mariańskiego. Ojciec Pio, Siostra Faustyna, ks. Dolindo nie byli przyjmowani z otwartymi ramionami przez Kościół, w którym posługiwali. Kościół, w swej ostrożności, podejrzliwie patrzył na te przejawy Miłości Jezusa. Nie mówiąc już o tym, że posłańcy Jeszuy nie będący częścią Kościoła, w ogóle nie są przez Kościół akceptowani, ale i również przez tych spoza instytucjonalnych religii.  Lęk przed fałszywymi prorokami jest w tym przypadku paraliżujący. Dlaczego?

Metafora i duchowe fanaberie

A może brak nam wiary, że słowa, które dwa tysiące lat temu wypowiedział Jezus, są Prawdą i tylko Prawdą konkretnie dla mnie. Traktujemy je jako metaforę, pocieszenie, jako tradycję – odczytywane nabożnie wersy w kościele. Słuchamy ich więc tak, jak się słucha radia, przewodnika w muzeum, wykładowcy na studiach. Wpuszczamy je w sferę intelektu, rozumu, ale nie dotykają naszego serca. Jesteśmy na nie odporni. Być może akceptujemy ich  prawdziwość,  ale tylko w przestrzeni sacrum, dla tych wtajemniczonych, wyświęconych, wybranych, świętych. Tak, oni tak. Być może to do nich te słowa, ale nie do mnie. W moim poukładanym świecie, w którym wszystko wiem, nie ma miejsca na fanaberie duchowe, niezależnie jak bardzo wydają się być atrakcyjne. Świat jest taki a taki. Ludzie są tacy a tacy. Księża są tacy a tacy. Bóg jest taki a taki, albo, co gorsze, Go nie ma. Politycy są… i tak dalej…co mi tam do tego, że Jeszua powiedział, że Jedno jesteśmy. Ja mam większe problemy do rozwiązania, większe zmartwienia, cierpienia, lęki, zgryzoty, niepewności i bóle. Gdzie w tym wszystkim zmieścić te biblijne frazesy albo jakieś rojenia rzekomych posłańców, jakąś Lenczewską, Jayema, Tômę…

Kochasz Mnie?

Ale Bóg nigdy z nas nie zrezygnuje. Nigdy nie odwróci się od swych Dzieci. Nigdy nie zostawi nas sierotami. Nigdy nie zgodzi się, by Człowiek trwał w cierpieniu oderwania od Niego. Już dość. Już wystarczy trzymania Boga w sferze koncepcji, teologii, teorii. Bóg nie dba o koncepcje i teologiczne dysputy. Bóg się pyta: Piotrze, Marku, Sławku, Tereso, Krystyno, Izo, Tôma, Jayemie, Alicjo, kochasz Mnie? To znaczy, doświadczasz Mojej Obecności, Mojej Miłości? Pozwalasz sobie przyjąć Prawdę, jaką tobie przynoszę? Jesteś moim dzieckiem umiłowanym i w Tobie mam upodobanie. Tak, w Tobie, mówię do Ciebie takiego, jakim Cię stworzyłem. 

Dlaczego Droga do Boga? Bo Jeszua, bo Bóg wie, jak wiele jest spragnionych serc, jak wielu już chce się przebudzić, jak wielu już wie, że Bóg jest bliżej niż oddech, ale ciągle jeszcze być może gdzieś się ociągamy, być może jeszcze gdzieś na zewnątrz szukamy zbawienia. Gdy tymczasem, Ojciec spokojnie, z ogromną łagodnością czeka, czeka w nas na przyjęcie i uwierzenie w Słowo, jakie wypowiada TERAZ i które jest ZAWSZE. 

Wiele przekazów – jeden Autor

Co łączy Drogę do Boga z Drogą Mistrzostwa, z Kursem Cudów, z Biblią i wieloma innymi przekazami Jezusa ? Autor jest ten sam, posłańcy są różni, mówią po angielsku lub po polsku, lub w dowolnym innym języku, są płci żeńskiej lub męskiej. Wszystkie przekazy Jeszuy mają jeden tylko cel: przebudzić nas do Prawdy dwóch przykazań Miłości. Wszystkie przekazy mają nas doprowadzić do momentu, gdy żadne z tych przekazów już nie będzie nam potrzebne, bo Jeszua i Ojciec przyjdą do nas i urządzą sobie u nas mieszkanie. I po cóż nam będzie kolejna książka, kolejne przesłanie, które prowadziło nas tam, gdzie TERAZ JESTEŚMY?  

Droga do Boga to dar, kolejny, w którym Jeszua bardzo mocno na ten aspekt kładzie nacisk. Weź i czytaj, i odczuwaj, i przyjmij, i żyj, i idź dalej już tam, gdzie poprowadzi Cię Duch. Czy Droga do Boga jest pod  tym względem wyjątkowa? Nie, bowiem ‘wyjątkowość’ to koncept ego. W Bogu nie ma ‘wyjątkowości’. Bóg nie robi różnic między łaskami, jakimi nas obdarza. Szuka tylko najlepszej formy dotarcia do każdego ze swych Dzieci. Nie robi też różnicy pomiędzy swymi Dziećmi. Posłańcy nie są więksi od tych, do których są posyłani. Święci kapłani nie są lepsi od grzesznych wiernych. Bóg nie rozumie w ogóle tego zdania, które ego trzyma jak tarczę przed obliczem Pana. Nie ma kapłanów, grzesznych, świętych, obrzezanych, nieobrzezanych. Nie ma katolików, ewangelików, muzułmanów, buddystów, Adwentystów Dnia Siódmego czy Świadków Jehowy. Są Jego Dzieci, które umiłował i do których będzie tak długo przychodził i szeptał do nich łagodnie, aż w końcu otworzą oczy i przyjmą Prawdę, która zawsze była Prawdą i Chrystus będzie żył w nas, przez nas i jako jedyna nasza Tożsamość. 

Wypłyń na głębię..

Nie ma bowiem znaczenia, jakim mówimy językiem, jaką wyznajemy teologię, jaką koncepcję Boga obieramy. Ostatecznie, aby doświadczyć Boga, trzeba zostawić wszystkie koncepcje za sobą, zaufać i wypłynąć na głębię – wejść w pustkę Ciszy i słuchać. Teologia i koncepcje pomagają jedynie dojść do progu Ciszy, gdzie trzeba zdjąć buty ludzkiej mądrości i stanąć nagi i bosy na ziemi świętej, która jest niczyja, nie należy do nikogo i TAM BÓG JEST.

Bardzo się cieszę, że mogę wydać Drogę do Boga w Wydawnictwie Pokoju Chrystusa. Wiem, że i jedno i drugie wydarza się z Głębi Ciszy, z tej Przestrzeni, gdzie ego nie sięga, choć chciałoby bardzo sobie coś przypisać. Nawet je rozumiem 🙂 ….